poniedziałek, 14 sierpnia 2017

Gdzie jeść na wakacjach?

Witajcie po przerwie,
Opowiem wam co nieco o czymś bez czego się nie obejdziecie na wakacjach czy weekendowym wypadzie.
Jedzenie, które znajdziecie we wszelakiego typu lokalach - sezonowych i tych funkcjonujących na stałe.
Nie chodzi tu o ranking najlepszych miejsc, ale coś więcej. Przyczyny i pewne fakty które pozwolą Wam bardziej świadomie wybierać miejsca do jedzenia.
Wakacyjny wyjazd to czas kiedy nie bawimy się w diety i nie katujemy się szukając lokali z prozdrowotnym jedzeniem.
Bardziej interesuje nas to żeby było w miarę smacznie i ŚWIEŻO, dlatego też podzielę miejsca do jedzenia na 3 kategorie i trochę o nich opowiem kierując się własnym doświadczeniem:

LOKALE SEZONOWE:
Czyli nadmorskie smażalnie, fast foody, burgerownie i domowe obiadki nad morzem jak i w górach.
Wybierając się do takiego lokalu liczcie się z tym że właściciel takiego punktu nie szuka stałego klienta.
Interesuje go ilość klientów którzy raz zjedzą i wcale nie muszą wracać, bo będą inni.
Plusem takich miejsc np. smażalni nadmorskich jest duży ruch który nie pozwala na używanie mniej świeżych produktów. Produkty po prostu idą na bieżąco.
W smażalniach warto zwrócić uwagę na zapach oleju, bo właściciel takiego punktu powinien go wymieniać kilka razy dziennie.
Pamiętajcie że w smażalniach prawie nie ma świeżych ryb. Są ryby z kutra oprawione, po porcjowane i zamrożone przez pracowników. Takimi rybami mogą być dorsz, flądra czy turbot. Ryby takie jak sola, mintaj, miruna nie pływają w morzu bałtyckim więc dowożą go w mrożonych blokach hurtownie.

O fast-foodach nie będę się rozpisywał bo każdy wie że ani nie dostarczą Wam one energii ani się zdrowo nie najecie. Co najwyżej dopłacicie - idąc do szalety miejskiej.
Miejcie świadomość że zapiekanka którą kupujecie za 7zł w hurtowni kosztuje 1,5-2zł a koszt hot-doga to niecała złotówka natomiast wy zapłacicie 5zł. Wiadomo że każdy chce zarobić i to jest normalne ale jeśli już wydajecie pieniądze to lepiej dołóżcie trochę więcej i zjedzcie wołowego burgera.
Niektórzy sezonowi właściciele gastronomii produkują własne zapiekanki czy serwują popularnego kebaba z własnego mięsa - co bardzo się chwali.
Nie oczekujcie obsługi na wielkim poziomie w tych lokalach, bo chodzi w nich o to żebyście szybko zjedli i wyszli - ustępując miejsca następnym.
Jeśli nie wiecie czy lokal jest sezonowy czy całoroczny poszukajcie ich strony www lub fb. Jeśli nie mają prawie na pewno jest to lokal sezonowy

LOKALE CAŁOROCZNE
Czyli lokale prowadzone przez konkretnych właścicieli nie będące większą siecią.
Tutaj może być różnie, bo jest to najtrudniejszy biznes. Często takie lokale prowadzą pasjonaci lub biznesmeni którzy mając pieniądze z innej branży chcą się "pobawić' w restauracje czy bar. Zasada jest prosta: jeśli właściciel ma pieniądze z restauracji to będzie o nią dbał, jeśli mu się nie wiedzie to zgodnie z powiedzeniem "tonący brzytwy się chwyta" będzie oszczędzał na wszystkim.
Bardzo częsty scenariusz jest taki że lokal na początku jest rewelacyjny a później jakość spada i ludzie zaczynają narzekać.
Najwidoczniej lokal nie przynosi spodziewanych zysków i właściciel chce się ratować.
Musicie wiedzieć że gastronomia jest jednym z najtrudniejszych biznesów w Polsce.
Koszt pracodawcy zatrudniającego 1 pracownika który pracuje na minimalną krajową zarabiając 1500zł to uwaga... 2700zł.
Państwo skutecznie utrudnia rozwój biznesu również poprzez niezreformowany sanepid który działa wd. archaicznych zasad lat 90tych gnębiąc drobnych przedsiębiorców.
Jeśli leci radio w lokalu to miejcie świadomość że za to też musi płacić właściciel różnego rodzaju instytucjom.
Jeśli jesteście na wakacjach czy po prostu w swoim mieście. Rozejrzyjcie się dookoła czy czasem nie otwiera się mała knajpka prowadzona przez pasjonatów. Nie mają oni środków na reklamę ale jedzenie które tam jecie jest robione z sercem a pieniądze które zostawiacie zostają w Polsce w waszej okolicy a nie wspomagają ogromne zagraniczne sieciówki.
Dużym plusem takich miejsc jest często to że możecie porozmawiać z właścicielem a traktowani jesteście rodzinnie.
W przeciwieństwie do lokali sezonowych, w całorocznych miejscówkach właścicielom zależy byście wrócili. Tylko w ten sposób mogą złapać odpowiednią płynność finansową.
Unikajcie miejsc bez duszy, w których nie wiadomo o co chodzi. Jeśli personel nie będzie wiedział co Wam sprzedaje to wiedzcie że nikt z właścicieli nie sprzedał im pomysłu na to miejsce.
Taki właściciel chce łatwym sposobem zarobić, sprzedając niskiej jakości produkty barwnie opisane, ale kompletnie nie trzymające się kupy.

LOKALE SIECIOWE
Czyli od mc donalda po berlin kebab czy nord fish.
W takich lokalach panują określone standardy i zazwyczaj zawsze dostaniecie to co na obrazku. W takich miejscach zazwyczaj nie ma problemów ze świeżością. Jeśli chodzi o jakość to musicie wiedzieć że każda sieć chce kupić masowo towar od dostawcy po najniższej cenie.
Dostawca zaś kombinuje jak można by ukryć niską wartość odżywczą produktu by technicznie sprawiał dobre wrażenie a gdy popatrzycie na skład to za głowę się złapiecie.
W sieciówkach liczy się czas. Im szybciej sprzedadzą potrawę tym więcej zarobią i dalej się będą rozrastać.
Sieciówki nie interesuje jak czujesz się po tym jedzeniu. Macie zeżreć i ma smakować.
Żeby smakowało sieciówki bardzo chętnie biorą profesjonalne chemiczne produkty które ułatwiają prace. Np. znane firmy KNORR czy NESTLE mają osobną linię produktów dla gastronomii  PROFFESIONAL. W tego typu lokalach ma wszystko ładnie wyglądać a smak ma trafiać w jak największą ilość osób.
Każdy zarobiony pieniądz w takich miejscach idzie w pierwszej kolejności na rozwój sieci. Pracownicy którzy tam pracują nic nie znaczą dla tych firm, bo są bardzo łatwo zastępowalni poprzez to że w takich lokalach są konkretne receptury i procedury. Szkolenie trwa 3 dni jak w fabryce i trybik pracuje bez dozy kreatywności :)

Na koniec kilka zasad:
- Nie chodź w poniedziałki do popołudnia do knajp. Lokale po weekendzie muszą uzupełnić zapasy i przygotować się do kolejnego dnia. Dostawy się opóźniają, pracownicy się nie wyrabiają więc często wypuszczają pozostałości jedzenia po weekendzie. Tylko w klasowych lokalach nie ma tego problemu
- Śledź ruch w lokalach. Jeśli lokal nie jest nowo otwarty a świeci pustkami - pewnie jest lipa.
- Małe menu równa się wyższa jakość. Każde danie składa się z półproduktów przygotowanych wcześniej - by nie czekać dużo czasu na danie. Im większe menu tym większe ilości półproduktów nad którymi personel nie jest w stanie zapanować.
- Wesoły i pozytywny personel to gwarancja dobrej energii która przekłada się na dania.
- Spójne menu świadczy o tym że ktoś ma wizję tego czym Cię chce nakarmić. Jeśli w karcie masz produkty z pokrewnych rejonów czy z konkretnej kuchni to z pewnością warto próbować. Może też zdarzyć się autorska kuchnia która może nie być spójna ale kelnerzy są dokładnie poinformowani przez jej autora o daniach. Unikajcie miejsc z "kurczakiem po grecku" czy "mintajem śródziemnozamrażalnikowym w aksamitnej panierce". Jeśli ktoś ot tak wrzuca przesławny makaron bolognese czy placek po węgiersku do menu które do tych potraw nie pasuje, to wiedzcie że tam dobrze nie zjecie (Chyba że jakiś dobry kucharz zabłądził tam :) )

Pozdrawiam ciepło i piszcie o swoich przeżyciach z wakacyjnych obiadków :]

1 komentarz:

  1. nad morzem to i nawet w calorocznych restauracjach ppodaja to samo co w braach, to nie jest hells kitchen, fryty surowa i cola

    OdpowiedzUsuń